piątek, 14 marca 2014

Let It Go !

Rozdział V -Wszystkiego Najlepszego !!!- usłyszałam krzyk domyślając sie że głosy należą do moich rodziców a także młodszego brata. Zaspana wstałam z łóżka a rodzinka mnie przytuliła. - Gotowa na twój prezent urodzinowy? -spytała mama. -Oczywiście- powiedziałam z entuzjazmem. -To chodź zjemy śniadanie i możemy wyruszać- ubrałam sie i wspólnie zeszliśmy na dół aby posilić sie. Wybór był bardzo dużo od jajecznic po jogurty trzeba przyznać że głodnym z tamtą nie wyjdziesz. Po spożyciu udaliśmy sie po torebki do naszego apartamenty i spowrotem w dół gdzie spotkaliśmy reszte osób z naszej ekipy. Czekając na nasze samochody Harry przytulił mnie i złożył życzenia a także podarował naszyjnik w kształcie dużego krzyża takiego jakie są przy medalionach, który zawiesił mi na szyi. - nie musiałeś. - ale chciałem- powiedział z uśmiechem na twarzy. - dziekuje, jest piekny. Już po chwili siedzieliśmy w taxi jadąc przez piękne miasto. Po około 20 minutach taxi sie zatrzymało a my wysiedliśmy przed jakimś ogromnym budynkiem. Nie to końca wiedziałam co to za miejsce, coś było napisane po francusku ale niezbyt skumałam. -to tak to jest ostatni prezent i mamy nadzieje że wam sie spodoba- powiedziała moja rodzicielka. - ale co to dokładniej jest? - spytałam . - Dom mody- odpowiedziała na co Harry troszke sie zakrztusił. - nie martw sie nie chodzi o jakieś wybiegi modelki i same ciuszki - zapewniła mama. - to o co ? - spytałam. - zmienimy wasz wizerunek - powiedział ojciec harrego z entuzjazmem, a ja wraz z Harrym troche sie zdziwiliśmy. - no to co idziemy? -tak- powiedziałam po namyśleniu a Harry mi zawtórował. Weszliśmy do pięknego budynku a asystentka odrazy wyrwała nas na rozmowe a po konwersacji z moją mamą zaprowadziła nas do windy a następnie na pietrze do pomieszczenia w którym był mężczyzna i to on chyba będzie nas " upiększał". *** To tak muszę przyznać wyglądam inaczej może lepiej może nie ale mojej rodzinie szczena opadła gdy mnie zobaczyli. Wróciłam do pomieszczenia z przymierzalniami i przypomniałam sobie ten ból z rozczesywania włosów wyrównywania brwi lekki makijaż maseczki manikiur i pedicure ale chyba wato było: 1 moje włosy są piękne, blond fale i ta grzywka bosko 2 okulary które były już postarzałe ( bo te nowe Zayn zdeptał) znikły a na ich miejscu znajdują sie soczewki 3 moja twarz nie ma pryszczy i ogólnie mam jakąś ładną cerę 4 ubrania są bombowe stylowe że aż dech zapiera 5 Jestem Piękna^^ Gdy byłam przed przymierzalnią i przyglądałam sie swojemu odbiciu zauważyłam jak jakiś chłopak z czupryną włosów sie mi przygląda z otwartą buzią, odwróciłam sie i to mnie zatkało to był HARRY był mega przystojny, te włosy boskie, ubrania też a z koszulki można było zauważyć wyrzeźbione ciało hm... Może ćwiczył ale pod jego starymi koszulami nie dało sie zauważyć ale to nie ważne te jego ubranie jak buntownik wyglądał i trzeba przyznać jakbym go nie znała to bym pomyślała że jest od Zayna czy coś. -Wyglądasz pięknie... - wyszeptał. - ty też niczego sobie- powiedziałam - pogadaliśmy w trakcie pakowania staruch ciuchów o bólu metamorfozy i ufajcie mi on miał gorzej. Ogólnie to podobałam sie sobie i to sie liczy a soczewki były boskie do tego dostałam zapasowe i zmieniające kolor źrenic i oczywiście kupe ciuchów wszystkie znane marki z najwyższej pułki. Wróciliśmy tak po prostu do hotelu i zauważyłam że więcej par oczu mi sie przygląda a niektórzy gwiżdżą albo po francusku mówią coś uśmiechając się. Reakcja mojego brata też była dziwna bo ciągle mi sie przyglądał a Harry to wywiercał oczami jak laserami chociaż po momecie zauważyłam że robie to samo - aż sie zaczerwieniłam. Mieliśmy jeszcze czas więc postanowiłam spędzić go na spacerze z rodzinką więc na pół godziny przed odjazdem spakowani wyszliśmy ( oczywiście torby zostawiliśmy) na spacer.Wesoło było pośmialiśmy sie i pogadaliśmy na tle wieży Eiffla, no ale wszystko co dobre kiedyś sie kończy. Powrót po bagaż i na lotnisko. W samolocie przegadałam czas z Harrym serio boski był chociaż nadal jako kolega, chociaż zmienił wygląd dla mnie nadal jest kochaniutkim kujonem. W domu o koło 18 byliśmy przypomniałam sobie że Hanna i Niall niedługo będą więc sie przebrałam w nowe ciuszki zrobiłam lekki makijaż jak mnie dzisaj nauczyli wtem zadzwonił dzwonek więc wzięłam torebkę i poszłam do drzwi pociągnęłam za klamkę a tam moi kochani przyjaciele:) - Sorka jest Alice? - spytała Hanna...